Alterra Batiste

Denkowe klimaty (czerwiec-listopad 2015) | Yves Rocher, Alterra, Batiste, Nivea, Ingrid, Hean, Ziaja, Jantar i inni

czwartek, listopada 26, 2015Kamila Lyll

Jedni je lubią, drudzy omijają. O czym mowa? O denkach, zużyciach kosmetycznych, pustakach - zwał jak zwał. Piszę je co kilka miesięcy, ponieważ są zbiorem takich mini recenzji, często kosmetyków, które nie doczekały się pełnej recenzji na blogu bo okazały się przeciętniakiem bądź jeszcze nie zebrałam się w sobie aby o danym produkcie napisać (mimo iż kupuję kolejne opakowanie).
Dziś zapraszam na denko kosmetyków zbieranych od czerwca po połowę listopada. Przed końcem roku będzie jakieś małe podsumowanie kończącego rok denka by pozbyć się zalegających śmieci. ;)


Opiszę krótko każdy z nich, a jego nazwa będzie zaznaczona jednym z czterech kolorów, które kolejno oznaczają:
ZIELONY - kupię ponownie
ŻÓŁTY - nie wiem czy kupię ponownie
CZERWONY - nie kupię ponownie
NIEBIESKI - kosmetyki z edycji limitowanych, wycofane ze sprzedaży etc.

Head&Shoulders, szampon przeciwłupieżowy, mentol - różne krążą w sieci zdania na temat tych szamponów i nie używam ich często, ale latem, gdy jest gorąco ta wersja przyjemnie chłodzi głowę i dobrze oczyszcza. Duża butlę zużywałam przez prawie rok więc aż tak często nim nie myłam, ale uczucie chłodu w upały było warte nawet SLS czy SLES. :)

Yves Rocher, szampon Volume - nie mam po nim spektakularnego efektu uniesienia włosów u nasady, ale uwielbiam go za delikatność z jaką myje włosy a mimo to dobrze oczyszcza.

Yves Rocher, szampon Nutrition - podobnie jak brat dobrze oczyszcza, mimo, że nie jest "agresywnym szamponem". Świetny dla blondynek z uwagi na składnik zbóż w nim zawarty, a moje włosy po nim są delikatne (w tym fajnym znaczeniu delikatności włosów), gładkie i milusie w dotyku. I to nawet bez późniejszego użycia odżywki czy maski. :)

Alterra, szampon z kofeiną i granatem - jeden z moich ulubionych szamponów. Świetnie oczyszcza, jest bez szkodliwych silikonów etc., pięknie pachnie, dobrze się pieni i jest wydajny. Zawsze poluję na Alterrę w promocji i robię małe zapasy czasem kupując nowy rodzaj - tu się nie zawiodłam. <3

Planeta Organica, balsam do włosów z organicznym olejem awokado - bardzo fajny balsam o przepięknym zapachu. Pisałam o nim TUTAJ.


Batiste, suchy szampon, wersja Tropical - jeden z moich kosmetycznych hitów do włosów, który uwielbiam za zapach i świetne odświeżenie włosów. Używałam już kilku wersji i Tropical ma jeden z fajniejszych zapachów. 

Timotei, suchy szampon, wersja pure - słabszy niż Batiste (ulubieńca) i już więcej go nie kupię, bo jednak cenowo wychodzi podobnie a znalazłam lepsze od niego w niższej cenie.

Dry Shampoo, wersja Fruity Coctail, suchy szampon z Biedronki - nie dorównuje może Batiste w 100%, ale za cenę o połowę niższą mamy naprawdę świetny suchy szampon! I te zapachy! Normalnie jakbym koktajl robiła albo spryskała się egzotycznymi perfumami! <3

Nivea, Diamond Gloss, lakier do włosów (4) - taki przeciętniak. Nie dawał oszałamiającego efektu nabłyszczenia (jak wskazuje nazwa), ale tez nie sklejał zbyt włosów. Ideału wciąż szukam. ;)

Jantar, odżywka do włosów i na skórę głowy - tak zachwalany u mnie dał średnie efekty. Trochę więcej niż zawsze baby hairów i trochę większy przyrost, ale oczekiwałam czegoś lepszego. Widać u mnie się po prostu nie sprawdził tak jak u niektórych (w końcu każdy jest inny).
Jeśli ktoś z Was lubi szampon Jantara to jest aktualnie w promocji TUTAJ.

Iwostin, Oftalin, łagodzący dwufazowy płyn do demakijażu oczu - ciekawy produkt. Dobrze zmywa i nawet z wodoodpornym makijażem sobie jakoś radził, jednak cena mnie trochę zniechęca. ;)

Oceanic AA, Ultra nawilżanie, starter pod makijaż - ciekawy produkt. Ani to krem ani baza pod makijaż - trochę jakby połączenie jednego i drugiego. Może skuszę się kiedyś na jego zakup. Pisałam o nim TUTAJ.

Marion, NaturaSilk, jedwab do włosów -  zabezpieczanie końcówek to dla mnie must have. Mam delikatne włosy, podatne na zniszczenia, zwłaszcza po spaleniu ich przez fryzjerkę (co wyszło po czasie, gdy zaczęły się kruszyć) dlatego muszę je czymś zabezpieczać przed otarciami itp. To serum jest bardzo dobre, choć bardziej opłaca się kupić duże opakowanie. Mój młodszy brat też lubi go używać. :) Kiedyś pisałam o nim TUTAJ.

Bioelixire, ArganOil, serum do końcówek - również dobre serum do włosów. Pisałam o nim TUTAJ.

Fa, Sport, dezodorant w aerozolu - nie jest zły, ale ostatnio przeszłam na spreje do ciała bardziej naturalne.

HEAN, Slim No Limit, peeling cukrowy do ciała - bardzo dobry peeling w niskiej cenie. Więcej możecie przeczytać o nim TUTAJ.

Ziaja, kremowe mydło pod prysznic, pomarańcza - fajny i tani kremowy żel pod prysznic. W dodatku wydajny a jego zapach jest naprawdę mocny i...boski. :D

Yves Rocher, Jardins du Monde, żel pod prysznic, migdały - do tanich nie należy (buteleczka dosyć mała), ale zapachy tych żeli są boskie i od czasu do czasu je kupuję. Tu zapach jest słodki, idealny na chłodne wieczory. :)

Nivea, dry comfort, kulka pod pachy - obecnie mam swoich dwóch ulubieńców do zabezpieczania przed przykrymi zapachami przy czym jeden jest bardziej naturalny, ale ten był całkiem niezły i lubiłam go używać. Pisałam o nim TUTAJ. Ale że lubię testować to kupiłam inny i tamten jest dla mnie jeszcze lepszy. 

BeBeauty, puder matujący, odcień: 01 natural - bardzo fajny i tani puder do twarzy. Matuje mnie na kilka godzin i jest bardzo jasny, bez różowych tonów. Pisałam o nim TUTAJ.

Ingrid Cosmetics, Volume&Long, tusz do rzęs z serii Love Story - bardzo fajny tusz do rzęs z silikonową szczoteczką. I ten uroczy wygląd. :) Głupia nie napisałam o nim wcześniej, ale teraz na pewno każdą nową maskarę będę już opisywać na blogu.

Maybelline, Affinitone, 03 light sand beige - kolor delikatnie za ciemny. Formuła fajna bo lekka i delikatna, ale jednak średnio odpowiednia dla cery mieszanej. Za to te z serii AffiniMat są już dla mnie lepsze i gdy nie zależy mi na mocnym kryciu to nakładam właśnie AffiniMat nr 02 (o którym zresztą pisałam TUTAJ). :)
Teraz na markę Maybelline (oraz Kobo i Loreal) w Drogeriach Natura jest promocja -40% przy zakupie min. 2 produktów. Kto nie zaopatrzył się w Rossmannie w coś co chciał może tam znajdzie. :) Tu znajdziecie też inne aktualne promocje z tej drogerii KLIK. A AffiniMat znalazłam w promocji TUTAJ.

Diadem Cosmetics, lakier do paznokci, F-28 - bardzo fajny biały lakier do paznokci. Bardzo możliwe, że kupię kolejną buteleczkę bo lubię jego pół matowe wykończenie świetne do np. gradientów. :) Wiele razy przewinął się w zdobieniach na blogu.

Seche Vite top coat - naprawdę świetny top nabłyszczająco-wysuszający. Jego wadą może być cena (zależy jednak gdzie) i to, że może ściągać lakier z końcówek i boków, jeśli nieodpowiednio się go użyje. 
Isana, zmywacz do paznokci, wersja zielona - tani, świetny, łatwo dostępny. Zużyłam już naprawdę wiele buteleczek. :)

Carrefour, zmywacze do paznokci (wzmacniający i regenerujący) - dwie trochę różne wersje. Cenowo nawet opłaca się je kupować i myślę, że zaopatrzę się kiedyś w jeszcze kolejne buteleczki. Tym bardziej, że zmywacze schodzą u mnie dosyć szybko. ;)

Rimmel, Extra Super Lash - fajny tusz do dziennego makijażu gdy nie zależy nam na efekcie wow. Moje proste rzęsy delikatnie wykręcał, ładnie wydłużał i bardzo go lubiłam. :) Zdenkowany dawno ale zapodział mi się w szpargałach. ;) Post o nim znajdziecie TUTAJ.


A teraz jeszcze kilka próbek i maseczki lub odżywki w wersjach mini.
SheFoot, krem na suche i pękające pięty - zbyt mało produktu aby stwierdzić czy działa, ale ładnie "wygładzał" pięty po wsmarowaniu.

Stenders, krem na dzień z różą - całkiem przyjemny zapach, szybkie wchłanianie.

Stenders, szampon do włosów normalnych - średnio się pieni, ale nieźle myje.

Lioele, BB - druga próbka tego podkładu. Dla mnie ciut za ciemny i efekt glow nie do końca współgra z moim typem skóry.

Marion, kuracja do laminowania włosów - lubię od czasu do czasu użyć tych maseczek. Jedna część saszetki wystarcza w zupełności na moje włosy.


BeOrganic, mleczko do demakijażu - dostałam na targach kosmetycznych w Warszawie. Ładnie pachnie, ale nie poradził sobie z wodoodpornym tuszem totalnie. Mimo, iż pisze, że zmywa taki makijaż. ;)

Sylveco, lekki krem nagietkowy - zapach...dziwny. Nie jest zły, ale dziwny. ;) Ogólnie całkiem przyjemny choć nie jestem pewna czy akurat do mojej cery.

Bielenda, peeling gruboziarnisty, efekt diamentowej mikrodermabrazji - ciekawy i fajny produkt. :) Ładnie oczyszcza cerę, ale zdecydowanie trzeba po nim użyć czegoś mocno nawilżającego.

Isana, mini odżywka z jedwabiem - fajny produkt! Raz na jakiś czas idealna do zastosowania, np. na wyjazdach, ale nie tylko. Pięknie wygładza moje włosy i nadaje im jedwabistą miękkość. <3


Uff, na dziś koniec. ;)

You Might Also Like

16 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy