denko featured

Denko, bo dawno nie było pustaków kosmetycznych ;) (styczeń - marzec 2016)

sobota, kwietnia 02, 2016Kamila Lyll

Zauważyłam że dawno nie robiłam denka a że zrobiłam kilka zdjęć to stwierdziłam, że coś napiszę. ;) Oczywiście któreś opakowania musiałam wyrzucić przez przypadek więc nie ma tu wszystkiego. :p


Tradycyjnie, kolor nazwy kosmetyku oznacza czy go polubiłam czy nie i czy ponownie kupię. ;)

ZIELONY - kupię ponownie
ŻÓŁTY - nie wiem czy kupię ponownie
CZERWONY - nie kupię ponownie
NIEBIESKI - kosmetyki z edycji limitowanych, wycofane ze sprzedaży etc.


PLUS dla SKÓRY, szampon do włosów przetłuszczających się - pełna recenzja znajduje się TUTAJ. Jeden z fajniejszych szamponów jakich używałam. Nie plącze włosów, ładnie je oczyszcza i są ciutkę dłużej świeże (o jakieś pól dnia w moim przypadku a to i tak dużo :p). Jedynie opakowanie (za twardy plastik) mnie denerwuje, ale jak nadarzy się kiedyś okazja - kupię znowu.

DeBa, szampon przeciwłupieżowy - nie jest zły, ale nie przypadł mi do gustu, słowem: nie pokochaliśmy się. ;)

Timotei, szampon intensywnie regenerujący - o ile inne szampony z serii z różą z Jerycha lubiłam tak ten nie do końca się u mnie sprawdził. Włosy były takie trochę zbyt matowe i za ciężkie (jakby trochę zbyt przeciążone silikonami). Zużyłam go do pierwszego mycia z kurzu i innych zanieczyszczeń na włosach nim przechodziłam do drugiego mycia.

L'oreal, Elseve, szampon z seiri Fibrology - przyjemny zapach, znośna cena, dobrze mył, jednak nie zauważyłam efektu wow. ;) Jednak był całkiem fajny i zima gdy włosy potrzebują silikonów (otarcia od czapek, szalików etc.) był fajny jako szampon co któreś mycie.


Schwarzkopf, Gliss Kur, odżywka bez spłukiwania z keratyną - pełna recenzja znajduje się TUTAJ. Jedna z fajniejszych odżywek bez spłukiwania za nieduże pieniądze. Nie znam ich jakoś dużo, ale tę całkiem lubiłam. :)

Batiste, suchy szampon o zapachu Wild - suche szampony Batiste uwielbiam, bo są zdecydowaną pomocą gdy nie ma się czasu na mycie głowy a trzeba jakoś wyglądać. Ta wersja również przypadła mi do gustu.

Syoss, suchy szampon - nie jest totalnym bublem bo coś tam odświeża. Jednakże jest mało wydajny (Batiste czy nawet te z Biedronki zdecydowanie z nim wygrywają) a odświeżenie jest krótkotrwałe i dosyć słabe. Otrzymałam go na Meet Beauty i o ile z pianki przedłużającej trwałość farby (ale nie tylko - muszę zrobić zdjęcia i opisać to dziwne coś) jestem zadowolona tak z tego szamponu po prostu nie.

Loreto, lakier do włosów - kupiony w Biedronce. Jak za taką cenę to jest całkiem spoko. Trochę potrafi skleić włosy jeśli nieodpowiednio psikniemy ale ja zwykle używałam go do ujarzmienia włosów przy skroni a bardzo rzadko na całości (bardzo bardzo rzadko).


Adidas, Dermacool, antyperspirant w kulce - uwielbiam! Mój obecny ulubieniec. Choć ma ten niefajny składnik w sobie to na razie jest moim ulubieńcem i zdecydowanie wygrywa z Alterrą (w szklanej butelce), choć tamten też lubię (jest jednak słabszy).

Kolastyna, krem do rąk - całkiem przyjemny krem do rąk. Ulubieńcem jednak się nie stał.

C-Thru, Charming Love, dezodorant -zapach ma całkiem ładny, ale ostatnio coraz rzadziej używam tego typu dezodorantów. W dodatku też był dosyć krótkotrwały.

Isana, żel pod prysznic z letniej edycji limitowanej - jakoś tak wyszło że kupiłam go chyba na początku jesieni na wyprzedaży ale używałam dopiero zimą...jeny! Ten zapach. <3 Aż żałuję, że była to limitka... ;(

Eveline, żel do higieny intymnej LactaMed w wersji for girls - tej wersji raczej już nie kupię, ale był całkiem okay. 


Orientana, tonik do twarzy z trawą cytrynową i imbirem - pełna recenzja znajduje się TUTAJ. Moja przygoda z tonikami jest dosyć krótka ale z tych które dotychczas używałam - ten był bardzo dobry. Pewnie jeszcze do niego wrócę. :)

Flos-Lek, żel do powiek i pod oczy - choć te żele są wychwalane w sieci do mnie jakoś nie przemówił. Miałam wrażenie, że nic nie robił.

Delia, henna do brwi i rzęs, brązowa - kiedyś była moją ulubioną, teraz jest nią RefectoCil i raczej już nie wymienię na inną. Delia zaczęła u mnie zbyt szybko znikać.


Isana, zmywacz do paznokci - jeden z ulubieńców. Teraz testuję też inne, ale ten jest łatwo dostępny i w przystępnej cenie więc mogę go zdecydowanie polecić. :)

Isana, ekspresowa odżywka do włosów z jedwabiem - mała poręczna tubka, która na moje włosy wystarcza na 4 razy. Krótko się ją trzyma a efekty są zauważalne. :) Fajnie wygładza moje włosy i lepiej się układają. Co prawda nie jestem pewna czy nadal jest dostępna ale takie odżywki są fajne na wyjazdy bo zajmują mało miejsca a da się je zamknąć (końcówkę najpierw urywamy a potem odwracamy i można ją dokręcić). No i kosztowała grosze.

Essence, get Big lashes, tusz do rzęs - kupiona w zestawie kosztowała mnie 5 zł, więc niewiele jak za całkiem dobry tusz do rzęs na co dzień. Co prawda szczoteczka była dosyć duża, ale ładnie rozdzielała rzęsy i było ich trochę więcej niż bez tuszu - do codziennego zwyklaka był dobrym dodatkiem.

Essence, podkłady w musie - te podkłady są fajne, bo łatwo się rozprowadzają i całkiem ładnie wyglądają na twarzy. Niestety gama kolorystyczna nieodpowiednia dla mnie i najjaśniejszy kolor pasował mi tylko latem gdy trochę byłam opalona.

Ogólnie w denku zabrakło mnóstwa próbek i na pewno balsamu do ciała którego w tamtym czasie używałam.
Kiedyś szampony schodziły mi szybciej a teraz pomimo iż myję głowę dwa razy (pierwsze mycie oczyszczające i drugie dopełniające) to zużywam ich mniej - dobre, nie? ;)

You Might Also Like

15 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy