featured INDIGO

Duet idealny w walce o piękne paznokcie | INDIGO

wtorek, lipca 19, 2016Kamila Lyll

Z uwagi na to, że często maluję paznokcie i nigdy nie miałam mocnych paznokci - muszę je wzmacniać. Oczywiście poza dietą (moja niestety nie jest super cud zdrowa :p) są różne czynniki środowiskowe, które wpływają na stan naszych paznokci. Sporo też robią geny - moje paznokcie od dzieciństwa były kruche, łamliwe i niezbyt grube - jak mojej mamy. W dodatku przez pewien okres w dzieciństwie obgryzałam je (nie róbcie tego!) przez co ich stan był opłakany. Do ter pory walczę z nierównym brzegiem pomiędzy macierzą a wolnym brzegiem paznokci (zwłaszcza przy wskazujących i środkowych). Od kilku lat stosuję różnego rodzaju odżywki - całkiem sporo ich wypróbowałam ale rzadko kiedy byłam zachwycona działaniem. Zwykle albo nie robiły nic albo efekty były dosyć słabe. Jednak znalazłam dla siebie duet doskonały, który pozwala mi się cieszyć pięknymi paznokciami (na tyle na ile piękne mogą być w tym momencie).


Podczas ostatniego Meet Beauty w kwietniu otrzymałam sporą paczuchę od INDIGO. Znalazły się tam i dwa kosmetyki do pielęgnacji paznokci, które zachwyciły mnie niemal od pierwszego użycia.


Mowa tutaj o perfumowanym maśle shea oraz odżywce w formie lakieru. Masło shea można wykorzystywać w pielęgnacji ciała, włosów czy dłoni i paznokci właśnie. To konkretne jest też trochę inne niż takie tradycyjne masło shea, ponieważ jest perfumowane. A o jego ciekawym zastosowaniu i pewnej metodzie dowiedziałam się podczas warsztatów na Meet Beauty.


MANICURE SHEA INDIGO SPA

Jest to manicure stworzony przez jedną z instruktorek marki Indigo (mam nadzieję, że nic nie pomyliłam, ale tak przynajmniej słyszałam na warsztatach). Na warsztatach został nam zaprezentowany ten sposób na jednej z uczestniczek a w książeczce którą otrzymałyśmy (choć książeczka to za duże słowo ;)) jest również opisany ten manicure krok po kroku. Również go opiszę po swojemu. ;)
  1. Dezynfekcja dłoni (zwłaszcza gdy wykonujemy komuś).
  2. Oczyszczenie płytki, odsunięcie skórek patyczkiem drewnianym lub kopytkiem.
  3. Usunięcie skórek płynem do skórek i/lub cążkami.
  4. Skrócenie, wyrównanie płytki pilnikiem (np. o gradacji 180, ale wszystko zależy od tego jak grube paznokcie macie).
  5. Wygładzenie nierówności płytki polerką o gradacji minimum 240.
  6. Aplikacja masła shea na płytkę paznokciową - najpierw jest w formie stałej ale po zetknięciu ze skórą/paznokciem zaczyna się topić i zmienia się w formę płynną.
  7. Wpolerowanie w płytkę masła shea przy pomocy polerki (np. Diamond Shine od Indigo, ale...może też być każda inna polerka) - stroną delikatnie matową, nie taką totalnie gładką.
  8. Ponowna aplikacja i wpolerowanie masła (bez matowienia płytki - stroną bardzo gładką polerki).
  9. Wmasowanie masła w dłonie i wykonanie masażu (samemu też można zrobić sobie masaż ;)).
  10. Po tym jak masło się wchłonie - najczęściej czekam przynajmniej godzinę (albo kilka godzin - zależy co muszę zrobić), ale ogólnie prawie zaraz po zabiegu można już wszystko robić - myję dłonie i używając polerki Diamond Shine z białej strony poleruję raz jeszcze same paznokcie co sprawia, że niesamowicie błyszczą, potem odtłuszczam paznokcie i mogę je malować.
Podobno po wykonaniu tego manicure przez kilka dni nie powinno malować się paznokci bo lakier będzie od razu odchodził. Nie wiem jak u innych, ale po odtłuszczeniu paznokci (nawet pomimo tego, że są mega śliskie i błyszczące) normalnie je maluję i wytrzymują mi spokojnie 2-3 dni (czyli tyle ile zwykle).



Po pierwsze - masło niesamowicie wręcz niebiańsko pachnie! Otrzymałam wersję POP SUGAR, ale są również inne. Jednak ten konkretny zapach bardzo przypadł mi do gustu - pachnie jak przesłodkie perfumy, a wysmarowane nim dłonie pachną przez kilka następnych godzin a nawet cały dzień.


Masło choć ma tylko 75 ml będzie dla mnie bardzo wydajne, ponieważ używam go tylko do dłoni i paznokci i tylko dla siebie, sporadycznie wykonuję ten zabieg mamie (kiedy uda mi się ją na to nakłonić).


Dzięki temu zabiegowi z użyciem tego masła moje paznokcie stały się silniejsze i nawet jeśli nakładam hybrydę a potem ją zdejmuję to dzięki zabiegowi szybko moje paznokcie stają się niemal idealne. Płytka jest odporniejsza, delikatnie twardsza a powierzchnia paznokci stała się równiutka.


Ponoć przy dłuższym stosowaniu tego zabiegu może nam się delikatnie wybielić wolny brzeg paznokci - na chwile obecna tego nie zauważyłam, ale może za jakiś czas się tak stanie - kto wie. :)
Ponadto zauważyłam, że się nie rozwarstwiają, co nadal jeszcze mi się zdarzało - może nie tak często jak kilka lat temu, ale nadal.


Jest to produkt, który na pewno zostanie ze mną na długo, a gdy się skończy...kupię drugi. :) Co ważne samego masła używam krócej niż odżywki a efekty jakie po nim widzę są mega zadowalające.


Jeden z lepszych produktów i zabiegów jakie miałam do paznokci. I naprawdę działają. <3 Jeśli chodzi o opakowanie masła to przypadło mi do gustu - otwierany odkręcanym wieczkiem z ładną szatą graficzną. Nic wymyślnego, ale ładnie się prezentuje. :)


Jednak żeby nie było tak kolorowo :p muszę przyczepić się do polerki. O ile tylnia biała warstwa jest świetna i poleruje na totalny błysk - paznokcie wyglądają jak pomalowane odżywka lub przezroczystym lakierem - o tyle warstwa fioletowa zniszczyła się po kilku użyciach. Nie wiem jak długo jeszcze pociągnie, ale pewnie niezbyt długo. Kosztuje 12 zł i myślałam, że będzie mocniejsza. Szkoda.



Oprócz masła shea używam również, nawet dłużej niż masła, odżywki w formie lakieru. Jest to odżywka NAIL THERAPY.


Odżywka jest przeznaczona dla słabych i zniszczonych paznokci. W przezroczystej buteleczce znajdziemy 10 ml produktu w cenie 16 zł.


Posiada wygodny pędzelek - jest dosyć szeroki więc raz-dwa i mamy pomalowane paznokcie. Wysycha również szybko, bo już po minucie-dwóch można malować paznokcie kolorem albo zostawić paznokcie tylko z odżywką.



Odżywka na paznokciach jest transparentna choć mam wrażenie, że nadaje im delikatnie różowego blasku, takie pięknego zdrowego blasku.


Stosuję ją już od ponad dwóch miesięcy, z małymi przerwami. Jako, że maluję paznokcie co 2-4 dni to też co tyle dni nakładam odżywkę. Po tym czasie moje paznokcie wzmocniły się, szybciej rosną, są gładsze i nie rozdwajają się. Efekty widziałam już po dwóch tygodniach od stosowania - wtedy jeszcze nie używałam zabiegu z masłem shea.


Niska cena odżywki na pewno skusi mnie na kolejne opakowanie, tym bardziej, że naprawdę świetnie działa na moje paznokcie. A wraz z zabiegiem z masłem shea mam duet doskonały do dbania o paznokcie.

Poniżej zrobiłam zdjęcia samych paznokci, bez żadnej odżywki - tak ten błysk to nie odżywka. :) Choć paznokcie nadal nie są idealne, to są  obecnie w zdecydowanie najlepszej kondycji w całym moim życiu. <3



Ta biała plamka to od uderzenia w róg biurka. :p


Masło shea kosztuje 35 zł i znajdziecie je TUTAJ - link.
Odżywka kosztuje 16 zł i znajdziecie ją TUTAJ - link.
Pilnik o gradacji 400/4000 kosztuje 12 zł i znajdziecie go TUTAJ - link.


Macie swoje ideały do dbania o paznokcie? Jaką odżywkę lubicie?


You Might Also Like

18 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy