cienie do powiek featured

Makijażowi ulubieńcy, czyli kosmetyki którymi najchętniej i najczęściej się maluję

wtorek, sierpnia 16, 2016Kamila Lyll

Biorąc udział w akcji z portalem Trusted Cosmetics pokazujemy swoje kosmetyczne zbiory, skupiając się głównie na ulubieńcach. W tym tygodniu jest to kolorówka, a ponieważ trochę jej posiadam to post wyszedł mi tasiemcowy. ;) Wybrałam kosmetyki, których używam od lat bądź od niedawna, ale które uwielbiam nawet jeśli mają jakieś wady. Część dostałam, część wygrałam, część kupiłam sama. Niektóre kosmetyki kupione powtórnie, inne są tak wydajne, że wciąż je mam. ;) Są również swatche, więc oprócz kilku słów o kosmetyku możecie zobaczyć jego kolor. Poza tuszami. ;) Podzieliłam wszystko na kategorie, więc...miłego oglądania i czytania. ;)


PODKŁADY


Skin79, BB, Pink - pomimo tego, że kolor nie jest do końca trafiony (poprawiam go za pomocą baz kolorystycznych) to bardzo go lubię za całkiem niezłe krycie i trwałość. Więcej pisałam o nim TUTAJ - klik klik klik. Jak go wykończę to zastanowię się nad innym kolorem. :)

Revlon, ColorStay "150 Buff Chamois" - kultowy już podkład który zna zdecydowana większość, jak nie z autopsji to chociażby ze słyszenia. Choć mam cerę mieszaną to w moim przypadku lepiej sprawuje się to do wersji suchej i normalnej, choć tamta wersja też jest dobra. Kolor oczywiście (jak to w moim przypadku) nie jest idealny i bez baz kolorystycznych jego barwa jest trochę za ciemna, ale jego trwałość i całkiem dobre krycie rekompensują mi to. Może kiedyś znajdę podkład idealny pod każdym względem. ;)

Makeup Revolution, The One Foundation, odcień 1 - myślę, że o tym gagatku również słyszało już sporo osób a duże grono już go uwielbia, w tym i ja. Rozjaśnia zbyt ciemne podkłady i robi to bardzo dobrze. Plusem, bądź też minusem - w zależności jak na to spojrzeć - będzie fakt, że również upłynnia podkład.

Annabelle Minerals, podkład mineralny matujący "Golden Fair" - otrzymałam go na Meet Beauty i bardzo polubiłam. Na swatchu kolor wydaje się beżowy ale na twarzy wygląda dużo lepiej i ma całkiem niezłe krycie, które można stopniować. Minerałki są idealne na lato, choć i w inne pory roku też ich używam. Minusem jest to, że trochę dłużej się je nakłada niż płynne, ale są zdecydowanie zdrowsze dla skóry.

Pixie Cosmetics, Amazon Gold Mineral Foundation "Dune" - udało mi się go wygrać i bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ z trzech (w sumie czterech bo mam jeszcze jedną próbkę, ale jest za ciemna) podkładów mineralnych jakie posiadam ten jest dla mnie kolorystycznie najlepszy, w dodatku chyba najdłużej utrzymuje mi się na twarzy, choć AM chyba podobnie (powinnam zrobić test godzinowy ;)). Choć ma rozświetlające drobinki, które raczej przy mieszanej cerze nie powinny dobrze wyglądać...to dzięki nim cera wygląda na wypoczętą i wcale nie świeci się jak latarnia morska. :)

Deni Carte, gąbeczka do makijażu - choć nie jest kosmetykiem postanowiłam o niej wspomnieć, gdyż jest mięciutka i dosyć tania, w dodatku świetnie radzi sobie z nakładaniem podkładów i wciskaniem pudrów w okolice nosa. ;) Minusem jest to, że niestety takie gąbeczki łatwo ubrudzić a już niekoniecznie dobrze jest je czyścić. ;)



KOREKTORY


L'oreal, True Match "1 Ivory" - choć jego cena jest dosyć wysoka, to jego kolor rekompensuje mi to i po prostu będę polować na niego w promocjach. Jest jasny i żółciutki (choć jeszcze jaśniejszy też byłby w porządku ;)), ma dobre krycie i dobrze wygląda.

Dermacol, nr 208 - choć teoretycznie jest podkładem to nałożony w całości na twarz naprawdę wygląda jak maska. Być może do zdjęć jeszcze by to jakoś wyglądało, ale na wyjście do ludzi? Zdecydowanie nie. Natomiast jako korektor sprawdza się świetnie, ponieważ ma naprawdę dobre krycie i używam go zawsze gdy mam jakieś wyjście a coś nagle pojawi mi się na twarzy. Co prawda nie wiem kiedy go wykończę bo jest mega wydajny. :p

Eveline, Argan Oil, 8w1 "Light" - zabrakło go na zdjęciach bo gdzieś mi wsiąkł, ale kupiłam już niejedno opakowanie i bardzo go lubię. Jest tani, jest jasny i całkiem nieźle kryje cienie pod oczami (choć moje nie są jakieś ogromne więc mnie wystarcza). Pisałam o nim TUTAJ - klik klik klik.



PUDRY


Deni Carte, puder ryżowy - mój obecnie niekwestionowany ulubieniec. Nie bieli, dobrze matuje i ma krótki skład, w dodatku jego cena też zachęca do wypróbowania. <3 Więcej pisałam o nim TUTAJ - klik klik klik.

KOBO Professional, transparentny puder sypki - teoretycznie nie jest bez koloru, ale na twarzy nie zmienia barwy podkładu. Całkiem dobrze matuje i wytrzymuje na twarzy kilka godzin (chodzi mi zwłaszcza o strefę T) choć Deni carte okazał się od niego trochę lepszy. ;)



KONTUROWANIE



Tak naprawdę róży, pudrów brązujących czy rozświetlaczy używam dopiero jakieś 3 lata, róży może 5 lat. I nie poznałam ich jeszcze ostatecznie dużo ;) ale mam już kilku swoich ulubieńców. :)


Madame L'ambre, Baked Blush, nr 1 - przecudny róż rozświetlający, idealny latem. Obecnie tej marki już nie ma na rynku choć znalazłam jeszcze kilka ich kosmetyków w jakimś sklepie internetowym. Teraz jest Lambre i niestety nie widzę już nawet takiego różu, a szkoda. :( Jest genialny i uwielbiam go używać.

Essence, floral grunge blush "01 be flowerful" - róż z kolekcji limitowanej, więc już nie do kupienia, ale również bardzo go lubię, ponieważ ma piękny zimny odcień różu, który świetnie współgra z moją karnacją.

Bell, 2skin pressed rouge - nie jestem pewna jaki ma numer. Dwójkę? Z tego co się orientuję to te róże są dostępne w Biedronkach, być może opakowanie się trochę zmieniło, ale sam róż jest dobrej jakości. Na swatchu z jakiegoś powodu wyszedł trochę ceglasty, ale ogólnie jest różowy, taki stonowany, idealny na co dzień.

Eveline, Satin Blush - "01 soft pink" i "03 peachy pink" - przywiozłam je z kwietniowego Meet Beauty i od razu polubiłam. Choć lubią się osypywać to dobrze nałożone wyglądają na policzkach bardzo dobrze. Mają ładne kolory, które czasem nakładam osobno, a czasem mieszam ze sobą. Ponieważ mają trochę rozświetlających drobinek (ale nie tak jak w przypadku wypiekanego Madame Lambre) nie każdemu się spodobają, u mnie jednak wygląda to dobrze. :)



Lavertu, Ziemia Słoneczna, nr 03 - mam go już ponad dwa lata i choć nie używam codziennie to bardzo się z nim polubiłam. Jest dosyć delikatny ale przy tak jasnej karnacji jak moja wystarczający by podkreślić to co trzeba podczas konturowania. Idealny na co dzień. Ma delikatne drobinki więc nie będzie dobry przy każdym makijażu. Starą recenzję znajdziecie TUTAJ - klik klik klik.

Mary Kay, puder brązujący - jedyny jaki ma marka, ale jest bardzo dobry. Z uwagi jednak na to, że jest rozświetlający nie każdemu przypadnie do gustu. Nie jest też zbyt ciemny więc ciemniejsze karnacje raczej nie byłyby zadowolone, ale dla bladziochów jest świetny. Idealnie też nadaje się do konturowania typu strobbing. ;)

KOBO professional "308 Sahara Sand" - jaśniejsza wersja pudru brązującego, matowego, tej marki. Możliwe, że skuszę się i na ciemniejszą wersję. Odcień jest idealny, ponieważ nie ma ciepłych odcieni więc powinien pasować większości karnacji. 

KOBO professional "309 Golden Light" - złocisty rozświetlacz, który może nie jest jakiś mega hiper super, ale i tak bardzo bardzo go lubię. Mam również wersję drugą, ale złota wersja bardziej pasuje do mojej karnacji. Efekt jaki daje jest widoczny ale nie nachalny.




BRWI



GOSH Copenhagen, Brow Kit, 001 - dobrej jakości cienie do brwi z woskiem. Mamy 3 kolory: ciemny chłodny brąz i dwa jaśniejsze o lekko cieplejszym tonie. Dodatkowo lusterko i mini pacynkę z pędzelkiem, choć raczej go nie używam. Cienie dobrze podkreślają brwi ale w nienachalny sposób więc nie zrobimy sobie nimi krzywdy. Wosku jeszcze nie używałam. :p

GOSH Copenhagen, Brow Sculpting fibre gel "Nutmeg" - choć kolor wydaje się teoretycznie ciepły i jasny to na moich brwiach po kilku ciemniejsze i delikatnie się ochładza co bardzo mi odpowiada. Jest dosyć zabawny bo ma w sobie drobne włókienka i bardzo wygodną małą szczoteczkę.

WIBO, eyebrow stylist, brązowy - większość osób go nie lubi, ponieważ jest jakby metaliczny i nijak powinien pasować. Co dziwne u mnie ten błyszczący efekt jest słabo widoczny i lubię używać go na co dzień. szczoteczka też jest całkiem spoko. 



CIENIE DO POWIEK



Największa gromadka, a to i tak nie są wszystkie jakie posiadam, jedynie te których używam najczęściej i najbardziej je lubię. ;)



Makeup Revolution "Iconic 1"
Dobrej jakości paletka cieni w większości satynowych o kolorach, które będą idealne na każdą okazję. Można wykonać nimi delikatniejszy jak i mocniejszy makijaż. W dodatku cenowo wychodzi naprawdę korzystnie. Pełny post o niej TUTAJ - klik klik klik.





GOSH Copenhagen "003 To Play with in Vegas"
Piękna paletka cieni idealnych na wiosnę i lato. Choć pigmentacja nie jest hiper wspaniała to i tak można nią wyczarować bardzo dobrej jakości makijaże. Lubie też lusterko, które jest do niej dołączone. :)
Ostatnio pokazywałam makijaż nią wykonany - klik klik klik.





SLEEK "Ultra Matts V1"
Paletka żywych matowych cieni idealna latem. Co prawda nie ma w niej takiego naprawdę ciemnego cienia (np. ciemnego chłodnego brązu czy szarości), ale można z jej użyciem stworzyć wiele ciekawych makijaży. Jeśli nałożymy pod te cienie białą kredkę to ich kolory będą jeszcze żywsze.
Przykładowe makijaże: 1, 2, 3.






KOBO Professional: 204, 205, 206, 208, 209
Choć nie zawsze dają taki efekt jaki byśmy chcieli to i tak uważam je za świetnej jakości cienie. Kolorów mam więcej, ale te lubię najbardziej.
Pełna recenzja znajduje się TUTAJ - klik klik klik.
Przykładowy makijaż klik klik klik.




Maybelline, Color Tattoo: "Creme de Nude", "Turquise Forever", "Vintage Plum", "Permanent Taupe"
Chyba całkiem sporo osób posiada choć jeden cień z tej kolekcji. Jest sporo kolorów niedostępnych u nas a bardzo ładnych, ale to już norma. ;) 
Kolorów posiadam więcej jednak to z tych korzystam najczęściej i najchętniej. Taupe wykorzystuję głownie do brwi, ale nie tylko. Vintage jest świetny do zaakcentowania zewnętrznego kącika bądź na całe oko. Turkus wygląda obłędnie. ;) A jasny jest dla mnie idealną bazą pod cienie. :)
Pełna recenzja cieni TUTAJ - klik klik klik.


Sensique, nr 155 - choć jest lekko tępy to i tak ma genialny odcień i dobrze się nim pracuje.
Sensique, nr 153 - żywy kolor fioletu, który bardzo ładnie współgra z niebieską, szarą bądź zieloną tęczówką.
Sensique, nr 149 - dla mnie ideał do blendowania. :)
Pisałam o nich TUTAJ - klik klik klik.

My Secret, nr 507 - piękny ciemny brąz, który bardzo często ląduje w zewnętrznym kąciku moich oczu.
My Secret, nr 501 - trochę tępa, ale dobrze napigmentowana biel, a biel zawsze się przydaje. ;)




Annabelle Minerals, cień mineralny "Vanilla" - śliczny waniliowy cień z połyskującymi drobinkami. Można nim pomalować całą powiekę albo wybrane fragmenty. :)

Decoderm, nr 10 - bardzo ładny i dobrej jakości cień, który dobrze wygląda solo jak i jako dodatek. Pisałam o nim TUTAJ - klik klik klik.

Rimmel "006 Bronze magnate" - tych cieni nie ma już w regularnej sprzedaży choć pewnie w sklepach internetowych można je jeszcze gdzieś kupić. Przepiękny ciepły odcień brązu, który genialnie wygląda przy takiej tęczówce jak moja. :)




My Secret "Party Time"
Szkoda, że te paletki to limitki bo są genialne i każda którą mam zachowuje się na oku świetnie. Cenowo również wypadają przystępnie a ich jakoś z paletki na paletkę jest coraz lepsza. 
Party Time ma piękne cienie i każdy z nich uwielbiam. Co zrobię jak mi się skończy? :(
Pełna recenzja TUTAJ - klik klik klik.



My Secret "Smokey Nudes"
Kolejna genialna paletka, tym razem cieni totalnie dla każdego. Zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu.
Pełna recenzja TUTAJ - klik klik klik.


My Secret "Dark Side"
Czyżby nazwa zainspirowana nowym filmem Gwiezdnych Wojen? ;) Podobna do Smokey, ale zdecydowanie chłodniejsza, jednak czarny cień jest równie świetny co w Smokey.


My Secret "Revolt Against the Nude"
Nudne kolory są nudne więc pora zaszaleć. Można jej używać solo jeśli jesteśmy wystarczająco odważni, ale również pojedynczo. ;)
Pisałam o niej TUTAJ - klik klik klik.


My Secret "Paradise Island"
Cienie wykończeniowo przypominają te od KOBO (co nie powinno za bardzo dziwić bo to ten sam producent). Ma piękne kolory z ostatnio dosyć często jej używałam. :)


TUSZE DO RZĘS


Nie są to wszystkie moje ulubione, brakuje w tej gromadce przynajmniej dwóch (Colossal od Maybelline i takiego żółtego od My Secret) i oczywiście wiele jeszcze do testowania przede mną, ale te bardzo polubiłam i zamierzam do nich po jakimś czasie powrócić (o ile jeszcze będzie można je kupić).


Yves Rocher, Sexy Pulp "01 Noir" - genialny tusz ze świetną szczoteczką. Cena jest...taka sobie, ale zdecydowanie kupię kolejne opakowanie. Ładnie podkręca choć u mnie na krótko - ale niestety takie już mam sztywne proste rzęsy.

Eveline, Big Volume Lash "Deep Black" - szczoteczkę ma śmieszna i dziwną, ale sam tusz uwielbiam i tę zabawną szczoteczkę również, ponieważ dobrze rozdziela rzęsy (silikonowa). Teraz ma chyba nowe opakowanie. Tusz jest bardzo trwały i ruszają go tylko dobre micele.

KOBO Professional, Ideal Volume mascara - z edycji limitowanej więc trochę szkoda, ale szczoteczka i jakość tuszu są genialne. Choć nie jest wodoodporny to wcale nie tak łatwo go zmyć z rzęs. Ładnie wydłuża i minimalnie podkręca.

Essence, get BIG lashes, wersja wodoodporna - jest kilka wersji tego tuszu, ale wodoodporną lubię najbardziej. Szczoteczka jest duża i nie będzie dobra na każde rzęsy, ale u mnie wygląda bardzo dobrze i ładnie wydłuża.

Ingrid Cosmetics, Love Story - ma urocze opakowanie ale jakościowo jest bardzo dobry. Lubię też jego szczoteczkę.


EYELINERY i KREDKI DO OCZU


Wybrałam te których używam najczęściej albo których kolory lubię najbardziej. Ogólnie to nie jestem fanką kreski ale co jakiś czas lubię jednak ją zrobić. :)



My Secret, Big Eye "Milk" - biała gruba kredka do oczu, dobra na linię wodną ale też jako baza pod matowe żywe cienie. :) Więcej o niej pisałam TUTAJ- klik klik klik.

Eveline, eye max precision "Black" - czarna kredka z gąbeczką. Jest dosyć miękka i wygodna.

Decoderm, long lasting, eye pencil, 02 - matowa kredka do oczu o barwie ciemnej czekolady. Dla niebieskich i zielonych oczu bardzo dobra. :)

Essence, kajal pencil "08 Teddy" - miękka brązowa kredka, z delikatnymi drobinkami.






GOSH Copenhagen, Giant Pro Liner "Blacker than Black" - nowość w mojej kosmetyczce ale już zdążyłam go polubić. Niby gruby ale i cienką kreskę nim wykonamy. :)

Eveline, art scenic "Deep Black" - fajny eyeliner w pisaku, który całkiem wygodnie się nakłada. Ma ostry czubek więc możemy zrobić nim ostre zakończenie kreski.





LadyCode "Party Time" - kupiony dawno temu, ale nadal dobrze się sprawuje. ma świetny matowy odcień ciemnego brązu ani za bardzo chłodnego ani za bardzo ciepłego. Ach gdzie ja kupię podobny? Stara recenzja klik klik klik.

Wibo, brązowy eyeliner - z drobinkami przez co przypomina trochę ciemne złot i z moją tęczówką współgra idealnie. <3

Lovely, brązowy matowy eyeliner - tani ale dobry. Niestety kolorystycznie nie jest taki jak ten od LadyCode, ale również mi pasuje i dobrze się nosi.

Wibo "Electric Blue" - kiedykolwiek bym go nie nałożyła to zawsze jestem zapytana co mam na oku. ;) Taka z niego żarówa. ;) Co prawda sprawia trochę problemów podczas nakładania, ale chwila cierpliwości wystarczy by cieszyć się boskim kolorem na oku. Więcej o nim TUTAJ - klik klik klik.

My Secret, glam specialist eyeliner "13 Cobalt" - odrobinę ciemniejszy od Wibo, ale kolorystycznie dosyć zbliżony. W opakowaniu wygląda jakby miał być granatowy. Pracuje się nim lepiej niż Wibo, ale oba uwielbiam. :)

My Secret, glam specialist eyeliner "12 Tourmaline" - ten kolor jest ge-nia-lny! Nie każdemu będzie pasował, ale ja go wielbię. szkoda, że już nie można go dostać. :( Użyłam go TU.

Rimmel, gel eyeliner "001 Black" - eyeliner wodoodporny w zestawie z pędzelkiem, który taki zły nie jest. Daje zdecydowanie najciemniejszy efekt spośród wszystkich moich czarnych eyelinerów.





PRODUKTY DO UST


Po przejrzeniu moich produktów do ust stwierdziłam, że mam ich całkiem sporo, wybrałam więc różnego rodzaju których lubię używać najbardziej.

KONTURÓWKI


Wibo, lip define pencil, nr 3 - czerwona konturówka, która choć tania bardzo dobrze daje radę. :)

Golden Rose - zarówna wersja Emily jak i Dream Lips Lipliner są dobrej jakości, mają ładne kolory i dobrze wyglądają na ustach. zapewne pokuszę się jeszcze o jakieś inne kolorki. ;)

Essence, lipliner "09 nude coral" - ładna konturówka w ciepłym odcieniu nude.



POMADKI KOLOROWE


Lovely, Extra Lasting, nr 1 i 3 - ładne kolory, całkiem niezła trwałość, niska cena. Więcej pisałam o nich TUTAJ - klik klik klik.

Mn, Long Lasting, 07 - pomadka w płynie z bornprettystore.com. Ma cudny fuksjowy kolor i całkiem długo utrzymuje się na ustach.

Bourjois, Rouge Edition Velvet, matte "03 Hot pepper" - ciepły żywy czerwony kolor, nie za jasny ani za ciemny. Ma całkiem dobrą trwałość.

L'oreal, Color Riche Matte "144 Ouhlala" - szminka z moim imieniem. <3 Powinnam w końcu o niej napisać coś więcej. :p Ma boski kolor, zasycha ma mat a trwałość jest całkiem niezła.

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon, nr 02 i 13 - dwa kolory pomadek w kredce o dobrej jakości i przyjemnych kolorach. Pisałam o nich TUTAJ - klik klik klik.



BŁYSZCZYKI i inne


Rimmel, lip gloss brillant "150 Glossaholic" - ładny naturalny błyszczyk na co dzień bez drobinek.

Eveline, Lovers Ultra Shine, nr 615 - ma drobinki a jego kolor uwydatnia odcień moich warg.

Bell, Glam Wear, nr 032 - bardzo ładny kolor, ale jak to błyszczyk za długo na moich ustach nie jest. Mimo to i tak go lubię. Więcej pisałam o nim TUTAJ - klik klik klik.

Catrice, Lip Smoother "010 Sweet Caramel" - ma ładny zapach i daje delikatny efekt, ale mam też wrażenie, że trochę nawilża usta. :)

Wibo, spicey lip gloss, nr 10 - piecze. :p I jakby delikatnie powiększa usta. ;) Drobinki nie każdemu przypadną do gustu. ;)

Rimmel "200 Latino" - z uwagi na jej kolor i łatwość aplikacji jest najczęściej przeze mnie wybierana gdy muszę już wyjść a coś na ustach powinnam mieć. ;) Mogę nią pomalować usta nawet bez lusterka. ;)

LadyCode, DD lipstick, nr 02 - podobnie jak z Rimmelem, ale ta jest bez drobinek i bez lusterka się przy niej nie obędzie. ;) Pisałam o niej TUTAJ - klik klik klik.

Golden Rose, Sheer Shine, nr 07 - to bardziej balsam niż szminka, ale że daje delikatny odcień...to ją tu wrzuciłam. :) Może nie nawilża usta bardzo, ale coś tam daje więc jak zależy nam na tym aby trochę nawilżyć ale i dać delikatny kolor - to będzie idealna. :)



Ufff przebrnęliście? Ten post tworzyłam aż 4 dni. :p Znacie któreś z przedstawionych kosmetyków?


You Might Also Like

26 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy