featured kosmetyki

Ulubieńcy do pielęgnacji dłoni i stóp

piątek, września 09, 2016Kamila Lyll

O ile w poprzednich postach związanych z akcją #OpróżniamyNaszeKosmetyczki z TrustedCosmetics moje posty były dosyć długie tak dziś będzie krócej. ;)


Moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji dłoni i stóp jest zdecydowanie mniej niż kolorówki czy lakierów do paznokci. ;) A tych do stóp jest najmniej. ;)


Lato jest zmorą dla moich stóp, ponieważ mam wtedy strasznie suche pięty i skórę wokół paznokci. Ratuję się więc zdzierakami i kremami. Mam również problem z potliwością stóp - niestety nie jestem idealną blogerką beauty i nie wyglądam jak milion dolców a moje problemy z urodą są dosyć zwyczajne. :p

Sole do moczenia stóp to świetna chwila relaksu. Te z Biedronki są tanie i ładnie pachną. Na zdjęciu wersja z lotosem, ale lubię też pozostałe wersje - w domu mam obecnie jeszcze niebieską wersję. Przyjemnie pachną, są taniutkie i łatwo dostępne. :) Można ich używać również do kąpieli i czasem też wykorzystuję ten sposób, ale na ogól używam ich do kąpieli stóp.
Całkiem niezły jest krem do suchej pękającej skóry stóp od Kolastyny - cena jest przystępna, dostępność również. szybko się wchłania i pomaga mi minimalizować letnie efekty uboczne noszenia butów bez pięt.
Lubię też bardzo przez cały rok używać chłodzącego kremu-antyperspirantu z No36 do stóp. Pomaga mi trochę minimalizować ten nieszczęsny problem z potliwością stóp przy pełnym obuwiu a latem w upały lekko chłodzi skórę. :)
Na zdjęciu dodatkowo widzicie dwie tarki do stóp - obie pomagają mi pozbyć się twardej skóry ze stóp. Ta biało-różowa była kupiona jakiś czas temu w Biedronce i nadal dobrze się spisuje - jest dwustronna. Ta druga była kupiona w jakimś markecie za grosze i świetnie usuwa zrogowaciałą skórę na sucho.




W przypadku kremów do rąk to nie posiadam jakiegoś totalnego ulubieńca, ale te 3 ze zdjęcia używam chętniej niż te których używałam wcześniej. Ten z Isany był niestety limitką, a szkoda bo ma świetny dozownik (do pokoju idealny), przyjemnie pachnie, jest mega wydajny i szybko się wchłania a przy tym nawilża skórę, może nie jakoś hiper mega bardzo, ale nawilża i to zauważalnie. Krem do rąk Evree jest również bardzo dobry, ma już gęstszą konsystencję i nawilża trochę mocniej niż Isana a przy tym bardziej regeneruje skórę dłoni i paznokci. Krem od Green Pharmacy jest podobny w działaniu do tego z Evree jednak jego zapach prawdopodobnie już nie każdemu przypadnie do gustu. 




A jako, że mam bzika na punkcie paznokci to właśnie najwięcej ulubieńców posiadam w tej kategorii. To w końcu wciąż pielęgnacja dłoni. :) Po pierwsze oliwki i olejki.
Masło shea od Indigo (pełna recenzja - klik klik klik) wciąż sprawdza się świetnie i idealnie nadaje się do regeneracji paznokci po hybrydzie a raczej jej zdejmowaniu) i ogólnie w regeneracji i upiększaniu paznokci.
Lubię używać olejków w pisakach, zwłaszcza po skończeniu manicure - by nawilżyć skórki. Genialnie sprawdzają się te od Cztery Pory Roku oraz Evree (recenzja - klik klik klik). Ten z Evree stosuję też czasami na całe paznokcie choć odkąd mam masło shea używam tego sposobu już rzadziej. Ciekawym produktem jest też pisak od Essence, niestety z jego dostępnością już gorzej (ten akurat wygrałam). Wygląda jak marker i nie jest tłusty. Na skórki nakłada się jego minimalną ilość (olejków) przez co jest to świetny kosmetyk np. w podróży albo gdy czekamy w długich kolejkach. ;)
Z mieszanek olejków (tych gotowych i do kupienia) lubię te od AllePaznokcie (recenzja - klik klik klik), ale również te od NeoNail. Świetnie pachną i ładnie nawilżają skórki po wykonaniu manicure. 




Jak paznokcie to też skórki, które u mnie ciągle i ciągle narastają i totalnie mnie wkurzają. :p No nic na nie nie działa - ani oliwki ani ciągle ich usuwanie - a usuwać muszę bo krzywo i brzydko zawsze narastały. Staram się już jakiś czas nie usuwać ich za pomocą cążek i radełka ale nie zawsze się da. Wielką pomocą jest jednak żel do skórek od Sally Hansen. Nie jest najtańszy ale jego wydajność to rekompensuje. 
Czasem dobrze jest też używać odżywek do paznokci, które nie zasychają jak lakier ale wchłaniają się w płytkę paznokciową. Tanie i ciekawe są te od Lovely (ta z wapniem) oraz taka od Essence (wersja growth) - paznokcie po nich stają się mocniejsze i szybciej rosną. Zdecydowanie warto używać ich przynajmniej raz na tydzień. A w dodatku później można normalnie malować paznokcie.




Na koniec dwie odżywki, choć jedna z nich (Essie) teoretycznie ma wybielać paznokcie okazała się być świetną bazą pod lakiery. Zasycha na taki mat dzięki czemu lakiery lepiej trzymają się płytki. I oczywiście mój totalny ulubieniec, czyli odżywka od Indigo (recenzja - klik klik klik), która zawsze sprawia że moje paznokcie stają się o wiele lepsze. 
Całkiem niedawno podczas gotowania nacięłam nożem lekko paznokieć. I już myślałam że będę musiała go spiłować na zero bo nacięcie pojawiło się w miejscu gdzie łączy się macierz z resztą paznokcia. Ale postanowiłam dać mu szansę i wtarłam potrójnie masło shea a potem nałożyłam odżywkę i dopiero potem lakier. I co? Minęły prawie dwa tygodnie a paznokieć nadal cały - nacięcie jakby delikatnie się zmniejszyło a paznokieć sobie rośnie, choć jutro pewnie trochę je skrócę. ;)


Znacie coś z tego grona? Wiecie, że to już ostatni tydzień wyzwania? Tak myślę, że dodam jeszcze ulubieńców do pielęgnacji włosów bo nie było takiego tygodnia a mam kilku takich, których naprawdę lubię. :)

You Might Also Like

14 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy