featured lakiery hybrydowe

Jak nakładać i usuwać hybrydy na przykładzie lakierów Victoria Vynn

środa, listopada 23, 2016Kamila Lyll

Pomysł na taki post pojawił się w mojej głowie całkiem niedawno. Nie jestem profesjonalistką, nigdy nie przechodziłam kursu, wszystkiego uczyłam się sama, ale wiem, że wiele osób szuka tego typu pomocy na blogach innych, kiedyś nawet ktoś tak do mnie trafił po wyszukiwaniach choć nie mam pojęcia jak skoro dopiero teraz piszę taki post. ;) Nie każdy jest super zdolny ale też nie każdy chce chodzić do kosmetyczki na hybrydy a chce je mieć bo nie lubi tradycyjnego manicure. Nie wnikam w powody bo każdy ma inne. Sama również nigdy nie byłam na hybrydach u profesjonalistki, więc jeśli coś w poście będzie błędne a akurat ktoś taki mnie czyta - niech poprawia moje błędy. :) Ogólnie jestem fanką tradycyjnych lakierów, ale teraz gdy prawie nie ma mnie w domu hybryda okazuje się zbawieniem. Nie noszę jej jednak jakoś bardzo długo, 10 do 16 dni ponieważ paznokcie szybko mi rosną a wielkie odrosty mega mnie denerwują.


Post będzie podzielony na dwa tematy: pierwszy o nakładaniu hybryd, czyli jak ja to obecnie robię, drugi o ich zdejmowaniu i na koniec opowiem krótko jak pielęgnuję później paznokcie. W części pierwszej oprócz samej hybrydy pojawią się też pyłki. Obie części zostały wykonane na innych kolorach, ale z tej samej serii. Przy zdejmowaniu pierwszej akurat wyczerpały mi się baterie w aparacie i nie miałam jak zrobić zdjęć. :p

Zarówno pierwsza jak i druga część wykonane są lakierami hybrydowymi Victoria Vynn z serii PURE, czyli takiej którą można usuwać za pomocą removera/acetonu jak i pewnego alkoholowego wynalazku, ale o tym w części drugiej.

_____________________________________________

NAKŁADANIE HYBRYD

Do wykonania manicure hybrydowego potrzebne nam będą:
 - lampa - u mnie jest to lampa LED 9W taka malutka słuchawkowa, ale marzy mi się normalna duża (ale również z możliwością użycia światła LED);
 - pilniki, polerki - do nadania kształtu paznokciom i zmatowienia powierzchni paznokcia;
 - Cleaner - czyli odtłuszczacz dzięki któremu przygotujemy płytkę pod bazę, usuniemy paproszki jak i później zmyjemy warstwę dyspersyjną;
 - waciki bezpyłowe;
 - baza, top i wybrane kolory lakierów hybrydowych;
 - patyczek drewniany i/lub metalowe kopytka;
 - opcjonalnie: rożne pyłki do paznokci (lub inne ozdoby), pędzelek do poprawek.



Na początku zajmuje się płytką paznokci i skórkami. Robię to samo przed każdym manicure, zarówno tradycyjnym jak i hybrydowym. Najpierw nadaję odpowiedni kształt paznokciom. Miałam już kilka kształtów ale najlepiej czuję się w okrągłych, czasem owalach albo mieszance jednych i drugich. ;)


Następnie nakładam preparat zmiękczający skórki - u mnie jest to obecnie Sally Hansen (Instant Cuticle Remover) i odsuwam skórki. Po upłynięciu jakiejś minuty zaczynam patyczkiem "zbierać" resztki skórek jakie rozpuścił płyn. Jeśli coś zostało i jest oporne na usunięcie wspomagam się cążkami. 
Po tym etapie idę zwykle umyć dłonie z pozostałości żelu do usuwania skórek, ale robię tak tylko dlatego że maluję tylko sobie. ;)


Następnie przychodzi etap delikatnego zmatowienia płytki dzięki czemu baza lepiej się trzyma. Robię to jednak bardzo delikatnie polerką 100/180, ale można też delikatniejszą.


Teraz przychodzi czas na usunięcie pyłu i wszelkich innych paproszków. Nasączam wacik bezpyłowy Cleanerem i przemywam dokładnie paznokcie. Gdy maluję tradycyjnie zamiast Cleanera używam odtłuszczacza ale też nie matowię wtedy płytki - pomijam te kroki.


Gdy paznokcie są już gotowe mogę zacząć malować hybrydami. Na początek BAZA. Nakładam cienką warstwę uważając by zrobić to dokładnie, nie zalać skórek ale też zabezpieczyć wolny brzeg paznokci
Staram się nakładać bazę jak najbliżej skórek, ale do manicure kombinowanego nadal mi daleko i bez odpowiedniego kursu na pewno sama bym tego nie zrobiła. ;)


I utwardzam. Czas utwardzania zwykle podany jest przez daną markę, ale warto sprawdzić (albo dopytać) do jakiej lampy został dobrany czas. 
W przypadku Victoria Vynn wystarczy nawet 30 sekund, ale przy lampie LED 48W, więc za pierwszym razem nie wszystko dobrze mi się utwardziło, ponieważ tego nie doczytałam. W swojej lampie (LED 9W) każdą warstwę trzymałam 60 sekund.


Nie przemywamy. Na to przyjdzie czas dopiero po użyciu topu.

Teraz przychodzi czas na kolory. W zależności od marki, serii i kolorów czasem wystarczy jedna warstwa, ale zwykle dajemy 2 warstwy. Niektóre kolory potrzebują 3 warstw. Zawsze jednak kładziemy cienkie warstwy, ponieważ łatwiej wtedy zapanować nad lakierem, poprawkami i nie będziemy się bać, że lakier się pomarszczy albo zacznie odchodzić.
Maluję też jak najbliżej skórek i na chwilę obecną ta różnica jest u mnie coraz mniejsza bo jeszcze rok temu malowałam dalej gdyż się bałam. ;)


W przypadku tego koloru (012 Candy Blush) nałożyłam dwie cienkie warstwy i każdą osobno utwardzałam. Inaczej się nie da, ponieważ to nie są tradycyjne lakiery. ;)
To, co jest w hybrydach fajne to fakt, iż dopóki nie włożymy paznokci pod lampę możemy ja poprawiać do woli. Może gdzieś wyjechałam? Nie ma sprawy - patyczek lub pędzelek naprawią moje pomyłki.
Pamiętam też oczywiście o zabezpieczeniu wolnego brzegu.


Po dwóch warstwach koloru przychodzi czas na top. Ponieważ na dwóch paznokciach chciałam wykonać coś innego topem na razie pokryłam tylko dwa paznokcie i je utwardziłam. Pozostałe dwa wciąż mają lepką warstwę dyspersyjną.



Paznokcie pomalowane topem i utwardzone przemywam Cleanerem i w ich przypadku manicure jest już ukończony.


Jednak jeden kolor to dla mnie za ubogo, dodałam więc dwa inne pyłki. Na serdeczny wtarłam pyłek brokatowo-holograficzny (w warstwę dyspersyjną) za pomocą pacynki której nie używam - to lepszy sposób niż palec. :)


W środkowy wtarłam efekt syrenki (choć sam efekt był słaby i przypominał bardziej perłę), strzepałam zalegający wokół brokat i proszek a następnie pomalowałam topem, utwardziłam i odtłuściłam.


Kciuki robię osobno, gdyż w małej lampie się nie mieszczą. I manicure jest gotowy. Jeśli gdzieś na skórze przez przypadek pojawiły się utwardzone w lampie kropeczki od lakieru hybrydowego to zwykle na drugi dzień znikają. Gorzej gdyby zalać skórki, wtedy nie wygląda to estetycznie a sama hybryda może trzymać się słabiej.


_______________________________________

USUWANIE HYBRYD

Minął pewien czas od nałożenia hybryd i odrost jest już duży albo ogromny. ;) W moim przypadku hybrydę trzymam najdłużej mniej więcej 2 tygodnie. Dłużej nie dam rady przez odrost i po prostu chęć zmalowania czegoś nowego. Pamiętajcie przy tym, że zwykły manicure zmieniam średnio co 2-3 dni więc 2 tygodnie to długi okres. ;)

Co nam będzie potrzebne?
 - pilniki, polerki;
 - patyczek drewniany, opcjonalnie kopytko;
 - waciki + klipsy do manicure + folia aluminiowa: są też specjalne folie do zdejmowania hybryd a klipsy nie są koniecznością;
 - płyn: remover/aceton bądź ALCO REMOVER (w przypadku hybryd z serii PURE od Victoria Vynn)


Na początek usuwamy z hybryd top (pilnikiem). W przypadku hybryd PURE od VV jest to koniecznością, w przypadku innych marek bywa różnie. Ważne jest aby usunąć tylko top co łatwo zauważyć, gdyż ścieramy błyszczącą warstwę dochodząc do matowej. Zawsze robię to delikatnie.


Ponieważ butla Alco Removera, który otrzymałam jest ogromna przelewam trochę do buteleczki z atomizerem dzięki czemu jest mi wygodniej.


Spryskuję pocięte waciki płynem, przykładam do paznokci i owijam folią aluminiową, której niestety zabrakło na zdjęciach, ale dzięki niej nie ulatnia nam się alkohol.


Nakładam klipsy i odczekuje odpowiedni czas (tu też zabrakło jej na zdjęciach :p). W przypadku hybryd PURE jest to ok. 15 minut. Być może to długo, ale płyn ALCO REMOVER nie przesusza nam płytki i skórek tak jak aceton. A nawet działa bakteriobójczo jak to alkohol. ;) Na początku średnio chciało mi się w to wierzyć, aceton zawsze przesusza, w sumie alkohol też potrafi, ale o dziwo ten sprawia że skórki wyglądają tak samo. 
A to że chwili mam bardziej suche to wina powietrza w pracy i chłodu na dworze. ;)


Po tym czasie hybryda w wielu miejscach, czasem w całości, odchodzi sama a my musimy tylko usunąć resztki.


Jeśli coś nie chce odejść, bo może płyn tam nie dotarł z różnych przyczyn dobrze jest jeszcze na chwilę nałożyć taki kompres i wtedy łatwo nam wszystko zejdzie. Wiem że na poniższym zdjęciu paznokcie wyglądają średnio ale to tylko tak wygląda. Paznokcie nie są ani uszkodzone ani słabsze niż przed. Po prostu potrzebują delikatnego wyrównania i normalnej pielęgnacji, którą na nich stosuję. 


Po zdjęciu hybryd zawsze skracam sobie paznokcie, ot taka fanaberia. ;) Tym razem skróciłam je trochę za bardzo, ale powoli odrastają. ;) Następnie zajmuję się skórkami i wcieram masło shea w paznokcie (dokładnie w taki sposób - klik klik klik). Dzięki temu się nie łamią co im się często kiedyś zdarzało (nawet przed czasem hybryd), szybciej rosną i ogólnie są w lepszym stanie. Potem zwykle przychodzi zwykła odżywka i normalne lakiery, ponieważ naprawdę rzadko zdarza się abym nosiła "gołe" paznokcie. ;)


Uff dobrnęłam do końca. Nadążyliście? 
Nakładacie w domu hybrydy czy w salonie? A może wcale?

You Might Also Like

19 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy