akcja Piękna jesienią długie włosy

Piękna jesienią - o włosach, by były piękne

niedziela, listopada 13, 2016Kamila Lyll

Był w moim życiu okres gdy mogłam nazwać się włosomaniaczką. Miałam wtedy wielki problem z włosami i przeszukiwałam internet wzdłuż i wszerz szukając dla nich ratunku (fryzjerka popaliła mi włosy i próbowałam je jakoś ratować). W tym momencie już tak nie eksperymentuję i mam kosmetyki i zabiegi do których lubię wracać. dziś o kilku takich plus kilka nowych, które polubiłam, a także co nieco o tym jak je pielęgnuję.


Od dziecka jestem posiadaczką prostych włosów, niezbyt bujnych o kolorze który można określić typowo polskim: popielaty blond. W dzieciństwie byłam jasnowłosa blondyneczka o lśniących gładziutkich włosach, potem ściemniały i nabrały dość dziwnej barwy. ;) Przestały też tak błyszczeć i niestety zaczęły mocno się przetłuszczać. Ogólnie powinnam myć głowę codziennie, ale zwykle robię to co drugi dzień. Na chwile obecną mam dość długie włosy, kończą się mniej więcej w okolicy zapięcia biustonosza (ale tego poprawnego zapinania ;)) może trochę dalej. Trzeba będzie je znów zmierzyć. ;) Są proste ale czasem używam prostownicy gdy chcę by jeszcze ładniej się układały. Nie jest ich wiele, w kucyku średnica wynosi jakieś 5-6 cm, na pewno nie więcej. Ich grubość jest średnia, tak samo jak ilość na głowie (wiem to po badaniu włosów). Całe są takie...średnie. ;) Udało mi się jednak sprawić, że znów ładnie błyszczą, może nie tak że chce się powiedzieć WOW, ale mają ładny naturalny blask a nie ponury mat. Wciąż poszukuję produktów które sprawią, że włosy u nasady będą bardziej uniesione choć podejrzewam, że przy takiej długości może to być nieco trudne, nawet jeśli nie mam burzy włosów. ;)


Do jakich produktów wracam, jakie lubię od niedawna i jakie zabiegi stosuję by otrzymać na włosach efekt wow?


Przede wszystkim dobre oczyszczenie skóry głowy. Szampon nie może być za ciężki i najlepiej jak jest albo całkowicie naturalny, albo w połowie. Na chwilę obecną mam dwóch ulubieńców, ale gdy pokończą mi się zapasy mam zamiar zamówić coś z rosyjskich szamponów.
Raz na dwa tygodnie (zależy jak skóra potrzebuje) robię peeling skóry głowy - do szamponu dodaję cukier i masuję. Ponoć z kawy też jest dobry ale ja kawy nie pijam. :p


Szampony Alterry i Yves Rocher moje włosy i skóra głowy bardzo lubią. Tutaj widzicie wersję nawilżającą z Alterry i volume z Yves Rocher. Ale każda inna wersja tych szamponów (oprócz tych dla kręconych, nie używałam więc nie znam) sprawdza się równie dobrze i często wymieniam sobie różne wersje. Nie używam non stop jednego szamponu, na ogół zamiennie używam dwóch - moja skóra głowy za szybko lubi się przyzwyczajać. :p


Nie zawsze jednak mam czas umyć włosy, zresztą codzienne ich mycie zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym nie jest dla mnie. Wtedy na ratunek przychodzą mi suche szampony. Spryskanie włosów u nasady przy czole i bokach sprawia, że nie wyglądają już na tak ulizane i tłuste więc spokojnie mogę iść nawet do pracy. Wtedy częściej peelinguję skórę głowy i nawilżam ją (używam specjalnej emulsji z Emolium do suchej skóry głowy) by nie mieć problemów z wypadaniem czy łupieżem. 


Obecnie niemal każde moje mycie włosów nie obejdzie się bez serum na końcówki. Niestety muszę zawsze uważać, bo mega szybko się przeciążają więc nie mogę dać za dużo a tym bardziej nie mogę nakładać żadnych olei po myciu (nawet kropli). Na chwilę obecną moimi ulubieńcami są olejek do włosów (makadamia i keratyna) od Dr. Sante oraz złote serum od Gliss Kur.
Olejek od Dr. Sante nie jest czystym olejkiem tylko mieszanka i w sumie to raczej serum, ale za to pięknie pachnie, ładnie nabłyszcza i zabezpiecza dostatecznie końcówki włosów (choć ja nakładam tak od ucha w dół).
Serum Gliss Kur działa podobnie, ale pachnie bardziej jak perfumy. Ich wydajność też jest bardzo dobra, bo np. Gliss Kura używam od kwietnia i jak widać zużyłam dopiero pół opakowania. Drugie serum używam wspólnie z bratem od jakichś trzech miesięcy.


Powinnam też wspomnieć o...szamponetkach. Od sierpnia 2013 nie farbowałam włosów żadną farbą chemiczną. Raz miałam przygodę z henną (złoty blond) a od wakacji tego roku z szamponetkami. najpierw średni brąz, który w sumie niewiele dał, potem ciemniejszy. Na moich włosach wypłukują się dość szybko bo już po 3 tygodniach nie ma po nich śladu, ale fajnie jest trochę raz na jakiś czas odmienić i ożywić swoje włosy. Niedawno nawet byłam trochę rudawa! :p Ale tamten kolor nie był dla mnie. ;) Najlepiej sprawdzają się u mnie szamponetki od Marion z aloesem i keratyną. Dają świetny błysk, ładny kolor a włosy są mega gładkie i mięciutkie.


Ale...jakiś czas temu odkryłam świetną "maskę" na moje włosy. I to całkowicie naturalną. Pewnie niektórzy rozpoznają co to za ziarenka, bo właśnie z nich tworzę maskę na włosy.
Chodzi o siemię lniane w ziarenkach.


Robię z niego żel - około łyżeczki ziarenek zalewam ok. 1/3 szklanki wrzątku i czekam aż zgęstnieje. Następnie za pomocą starej rajstopy (oczywiście wypranej :p ale po prosu uszkodzonej) odsączam żel z ziarenek. Można też gotować i chyba kiedyś spróbuję tej metody choć na taka ilość jak ja potrzebuję to chyba niepotrzebne. :p
Później myję włosy szamponem i na odsączone z wody włosy nakładam tę maź. Jest mega śliska, ale nakłada się szybko. Potem spinam fryzjerskimi klipsami i nakładam foliowy czepek. Trzymam tak włosy do pół godziny i zmywam. Po tym zabiegu włosy błyszczą jak z reklamy, są miękkie i lejące się i są takie jakieś dwa tygodnie (w zależności jak często myję wtedy włosy). Zrobienie w tym czasie loków czy fal z włosów graniczy wtedy u mnie z cudem. :p








Na chwilę obecną nie mam ulubionej odżywki czy maski do włosów które kupimy w sklepach. Te które mam są ok, ale nie sprawiły że kapcie z nóg mi spadły. ;) To samo ze stylizatorami do włosów choć ogólnie to używam w sumie tylko lakieru do włosów. Pianka czy inne cuda lądują na moich włosach sporadycznie. 

A fryzury?
Na ogół noszę proste, często rozpuszczone. Czasami sobie pokręcę. Wysokie kucyki, koki, czasem jakiś warkocz - nauczyłam się bocznego kłosa i małych dobieranych - niestety całego dobieranego nadal nie opanowałam, brakuje mi ręki. ;) Chętnie tworzyłabym inne cuda, niestety za często mam zbyt mało włosów by odtworzyć to co widzę w video tutorialach. I zamiast efektu wow jest efekt mokrego psa. :D


Jak wygląda u was dbanie o włosy? Jesteście proste, kręcone, macie ich dużo czy mało? :)

You Might Also Like

10 komentarze

Najnowsze Posty

Formularz kontaktowy