Azja i Ja: Maseczki kibica? Maski w płachcie od Skin79 [recenzja]

by - wtorek, czerwca 12, 2018

Długo zastanawiałam się jak zamienić Meet Asia na coś bardziej polskiego, aż w końcu stwierdziłam, że prostota będzie najlepsza. ;) Azja i Ja, czyli seria o azjatyckiej pielęgnacji, kosmetykach i nie tylko. Dziś maseczki do twarzy, ale nie byle jakie maseczki. Po pierwsze: maseczki w płachcie/płacie. Po drugie: maseczki z flagą polski...



Maseczki w płachcie powoli podbijają świat. Zaczynają je produkować także polskie firmy kosmetyczne choć na razie nie miałam z nimi styczności. Te, które dziś prezentuję, są pierwszymi o jakich piszę na blogu. Ale będzie ich więcej.

Skin79
Fan of Poland Beauty Mask

W moje ręce jakiś czas temu za sprawą akcji na Instagramie wpadły cztery maseczki - dwie z każdego rodzaju serii, czyli dwie pomarańczowe i dwie czerwone. Czym oprócz koloru opakowania i koloru maseczki się różnią? czy w ogóle się różnią?


MULTI VITAMIN


Maska w płacie (lub w płachcie - obie wersje są poprawne z tego co wiem) wzbogacona o Vita10-compleks, która ma pomagać naszej skórze w regeneracji, zapobiegać zmarszczkom, rozjaśniać i nawilżać. Dodatkowo o glutation - ma pobudzać do szybszej regeneracji komórek.


To, co na pewno zauważyłam to nawilżenie skóry. Była taka mięciutka, gładziutka i przyjemna w dotyku. Czułam też, że jest znacznie bardziej nawilżona niż przed jej nałożeniem. 
Niestety jej kształt nie jest do końca "mój", ale mam tak z prawie wszystkimi tego typu maseczkami. Cóż, koreańskiej budowy twarzy nie posiadam. :p
Małe flagi na policzkach w barwach narodowych Polski są w sumie urocze.



Tylko usta tu przesuszone, ale kiedy robiłam zdjęcia to walczyłam z ich suchością (pomimo balsamowania, picia dużej ilości wody i nawet nakładania wazeliny - teraz jest już dobrze).




MOISTURIZING & SOOTHING


Tym razem maseczka, która w całości przypomina flagę Polski. ;)
Tak jak jej pomarańczowa poprzedniczka maska została wzbogacona o Vita10-compleks, która ma pomagać naszej skórze w regeneracji, zapobiegać zmarszczkom, rozjaśniać i nawilżać. Dodatkowo ma w sobie wyciąg z baobabu, który zapobiega starzeniu, łagodzi stany zapalne, rozświetla poszarzałą cerę. Jest tu też pantenol i aloes. 


Z nią na twarzy wygląda się jeszcze zabawniej. A ja to już w ogóle wyglądam komicznie. ;)
Ogólnie to nie zauważyłam większej różnicy pomiędzy maseczkami, może gdybym stosowała je jakieś dwa razy w tygodniu przez dłuższy okres czasu to wtedy pewnie różnica byłaby bardziej zauważalna. 


Maseczki w płachcie stosuję jako dodatek do pielęgnacji cery, zwłaszcza gdy widzę, że skóra potrzebuje mocniejszego nawilżenia i odpoczynku. To miła forma relaksu. A kiedy są upały i włożymy maseczkę na chwilę do lodówki to po jej nałożeniu jest takie: och ale przyjemnie. ;)


Maseczki są obecnie w promocji i jest to seria limitowana, więc jeśli kogoś ciekawią by je wypróbować to aż tak dużo czasu nie ma. ;) 

Warto pamiętać by przed nałożeniem tego typu maseczek dobrze oczyścić twarz. Wskazane jest również nałożenie toniku, spryskanie twarzy hydrolatem by nie nakładać na suchą skórę. I zdjąć ją gdy zaczyna robić się sucha, nie czekać aż całkowicie wyschnie bo zabiera wtedy nawilżenie z naskórka. Czas trzymania takiej maseczki to zwykle 15 minut. A esencja która zostanie....można nią wysmarować resztę ciała lub przelać do pojemniczka i zużyć następnego dnia. 


Znacie już maseczki w płachcie? Lubicie je używać?

You May Also Like

0 komentarze